Statystyki
News: 1389 | Recenzje: 694
Wywiady: 108 | Relacje: 51
Artykuły: 17 | Galerie: 36
Nowe wywiady

Devilish Impressions - "Awangarda black metalu"
Incarnated - "Ofensywa mięsna na świat"
Thy Disease - Pozostajemy wierni ostrym dźwiękom
A.O.D. - "Gramy muzykę, z którą czujemy się dobrze"
War Messiah - Muzyka bez ograniczeń
Nowe relacje

Biały pomaga Artiemu
Mini Merciless East Fest. II
10.05.2014 Adventvs Tour
20.03.2014 - Turbo
Brutal East Festival Vol. 5
28.12.2013 - Mini Merciless East Festival 2013
14.12.2013 - Acid Drinkers
30.11.2013 - Wicked Fest
Patronujemy

11.10.2014 - BEF 6

05.09.2014 - Night Mistress + Neuronspoiler

05.09.2014 - Desert Carnival VII

05.09.2014 - Thrash Attack Lublin 6

06.09.-24.10. - BLEEDING AUTUMN Tour

12.09.2014 - Perły Metalu

13.09.2014 - Thermit Deatjinition

27.09.2014 - Krushfest

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Däng - Tartarus: The Darkest Realm
No Remorse Records 2014
01. Sisyphus
02. Salmoneus
03. Titans
04. Ixion
05. Danaides
06. Tityos
07. Tantalus

Skład:
Chris Church - gitara, wokal
Scott Cornette - gitara
Matt Lutton - bas
Brian Beaver - perkusja




Ilu z Was lubiło w szkole podstawowej lekcje języka polskiego i historii poświęcone mitologii greckiej? Ja ich nie znosiłem i to głównie dlatego, że nauczyciele wykładali wszystko tak sztampowo, bez emocji, mechanicznie, a chyba nikt tego nie lubi. Nawet najwspanialsze, najciekawsze rzeczy beznadziejny nauczyciel potrafił obrzydzić. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że pochodząca z USA formacja Däng na swoim tegorocznym, debiutanckim albumie zawarła koncept oparty właśnie na mitologii greckiej i w tej wersji łykam ją bez popity.

Według noty prasowej dołączonej do płyty, Däng gra progresywny hard rock i metal, a ja Wam powiem, że guzik prawda. Tartarus: The Darkest Realm to ponad pięćdziesiąt minut klasycznego do bólu, staroszkolnego, bardzo epickiego doom metalu z wieloma elementami hard rocka. Zdarza się, że w poszczególnych utworach mamy owszem mocno rozbudowane partie instrumentalne i długie pasaże gitarowe, ale nie określiłbym w żadnym wypadku tej muzyki metalem progresywnym. Nad całością unosi się duch czasów minionych, mrok i tajemniczość. Akustyczne brzmienie perkusji, surowe, bardzo ciężkie gitary, pogłos w wokalu, wielogłosy (Titans, Tityos) i dużo przestrzeni to ewidentne i wyraźnie wyczuwalne nawiązania do muzyki z przełomu lat 60. i 70., kiedy w oparach i dymach powstawały wspaniałe dzieła, jak np. pierwsze krążki Led Zeppelin i Black Sabbath. Däng czerpie z tamtych czasów pełnymi garściami, ale nie tylko. Sporo tu nawiązań do St. Vitus, Solitude Aeturnus, a także dokonań Danziga. Ktoś porównał tę muzykę także do Toola i chyba faktycznie, kilka elementów może takie skojarzenia nasuwać. To by wyjaśniało skąd wzięło się określenie „progresywny”. Najlepszym przykładem będzie tu chyba Danaides z partią gitary akustycznej ocierającej się miejscami o brzmienia a’la flamenco przy akompaniamencie szemrzącej wody. To chyba najbardziej rozbudowana kompozycja na płycie i jednocześnie moim zdaniem najsłabsza. Zdecydowanie wyróżniają się dwa pierwsze utwory, czyli opowiadający historię jednej z najbardziej znanych w mitologii postaci - Syzyfa - utwór Sisyphus oraz Salmoneus z chwytliwym riffem. Do grona najlepszych zaliczyć należy również długi i złożony Tityos, w którym gitarzyści serwują całą gamę kapitalnych riffów, które ciężko zliczyć. Takich ciekawostek jest na tym albumie mnóstwo i praktycznie wszystkie utwory, mimo swej prostoty, wkręcają się w głowę i zadomowiają się w niej. Nad wszystkim góruje kapitalny wręcz głos Chrisa Churcha, który dysponuje szerokim wachlarzem możliwości i mocno różnicuje śpiewane przez siebie partie, bez trudu przemieszczając się od niskich, danzigowskich rejestrów do bardzo wysokich, wręcz krzyczanych. Ma facet w głosie coś, co od pierwszego usłyszenia sprawia, że wszystkie elementy tej układanki zdają się pasować do siebie idealnie. Tak czy inaczej obraz muzyki zawartej na debiucie Amerykanów powinniście już w głowach mieć całkiem wyraźnie naszkicowany.

Nie wiem, czy na takie granie jest aktualnie popyt i czy zespół będzie potrafił zainteresować sobą szersze grono odbiorców, ale wydaje mi się, że to jest muzyka adresowana do raczej nielicznej grupy odbiorców, którzy szukają dźwięków ambitnych, klasycznych, ale nie śmierdzących stęchlizną i naftaliną. Debiutancki krążek Däng to solidna rzecz osadzona w klasyce, ale na miarę naszych czasów.


Atrej: 8.5/10

www.dangrocks.com
www.facebook.com/Dangrocks



Bookmark and Share

Dodane przez Atrej dnia styczeń 27 2014 19:18:08 601 Czytań · Drukuj
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 100% [1 Głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Żadnych głosów]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]
Znajdziesz nas także tu:

Nowe recenzje

Horrorscope - Delicioushell
Thermit - Encephalopathy
Arms Of War - Legions Of Steel
Tantal - Expectancy
Dying Vision - Univerself
Pikodeath - Tief In Dir
P.A.G.E - Nie wiem
Nowe artykuły

Lokrycka skala modalna - najmroczniejsza skala stosowania w metalu
Cradle Of Filth, czyli metal ekstremalny
Evans - Przeszło pół wieku historii naciągów perkusyjnych
Hunter: od "Królestwa" do "Imperium"
Reklama
Reklama
Metalowa prasa