Statystyki
News: 1423 | Recenzje: 730
Wywiady: 114 | Relacje: 55
Artykuły: 17 | Galerie: 38
Nowe wywiady

Lostbone - "Porusza nas to, co widzimy dookoła"
Beta Vulgaris - "Od początku liczyliśmy tylko na siebie"
Bunsch - "Własny książkowy soundtrack"
Markiz De Sade - "Ma być jazda, ostro do przodu!"
Tantal - "...o rozpaczy i duchowym wyniszczeniu"
Nowe relacje

Sharing the Devil Tour 2014
05.10.2014 TSA
28.09.2014 - Turbo
18.09.2014 - Blitzkrieg VII
Biały pomaga Artiemu
Mini Merciless East Fest. II
10.05.2014 Adventvs Tour
20.03.2014 - Turbo
Patronujemy

06.09.-24.10. - BLEEDING AUTUMN Tour

26.10.2014 - Metal Obsession

30.10.2014 - As Night Falls

24.10.-20.12.2014 - Hybris

04.10.2014 - 21.11.2014 - Claim the planet Tour

05.11.2014 - Xandria + As Night Falls

7.11.-30.11.2014 - Trasa Tuff Enuff

6-7.02.2015 - Heavy Metal Night V

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Kingdom Waves - "Ludzie chcą prawdziwej sztuki!"

Polski rynek muzyczny rządzi się dziwnymi prawami. Zalany hektolitrami szamba i pomyj tonie i nie widać dla niego ratunku. Masa nikomu nie potrzebnych „artystów”, także na scenie metalowej, robi tylko sztuczny tłok. Każda próba zrobienia czegoś świeżego, może nie zawsze popularnego, ale ciekawego, jest więc jak deszcz na wyschniętą ziemię. Nową siłą na polskiej scenie może być formacja Kingdom Waves, która za granicą dała się już poznać z dobrej strony, a teraz próbuje zainteresować polskich słuchaczy. Czy odniesie sukces, czy też okaże się, że w Polsce warto już tylko sadzić kartofle, dowiemy się wkrótce. Tymczasem przed Wami ta piracka horda, o której na pewno jeszcze usłyszycie.

Witajcie Panowie! Zanim przejdziemy do właściwej części naszej rozmowy, przedstawcie proszę w skrócie zespół, gdyż jesteście w Polsce swego rodzaju „świeżakami”. Skąd jesteście, kiedy zespół powstał i jaki jest Wasz główny cel.
Slavko:
Witaj. Tak, to prawda jesteśmy młodym projektem, jednak muzykami jesteśmy nie od wczoraj i każdy z nas ma już dość spory bagaż muzycznych doświadczeń:)

A zaczęło się od tzw. "przypadku", który podobno nie istnieje... napisał do mnie znajomy, który zapytał, czy nie potrzebuję klawiszowca do zespołu, a ja akurat od dawna bez skutku szukałem odpowiedniego klawiszowca, i tak oto dostałem kontakt do Michała. Po pierwszych wymienionych mailach i telefonach okazało się, że to aż niewiarygodne...Mamy takie same upodobania muzyczne i czujemy muzykę w dokładnie taki sam sposób! Nigdy wcześniej żaden z nas nie miał szczęścia do kogokolwiek o tak bratniej muzycznej duszy. To był znak, że rodzi się coś nowego i absolutnie wyjątkowego. Postanowiliśmy się spotkać i trochę pograć, aby być pewnym do końca, tego co mamy zamiar rozwijać. Po kilku dniach dotarłem do Michała z gitarą, i od samego początku posypały nam się długie minuty pomysłów, w których bez wskazywania palcem każdy wiedział gdzie się znajduje! Tak więc pozostało nam tylko poszukać ludzi o równie pokręconych umysłach. W niecałe 2 tygodnie, również całkiem przypadkowo, odnalazł się Kamil i Martin, którzy również bardzo dobrze nastawili się do naszego pomysłu:). Byliśmy gotowi zagrać pierwszą próbę, na której powstał prawie całkowicie "Mistrust", a za kilka dni dołączył nasz ex-basista Łukasz, i tak się to wszystko zaczęło.

Nasz cel od samego początku był i jest jeden: chcemy się w pełni oddać temu, co muzycznie siedzi w nas samych, spełnić się w 1000 %. Według nas tylko w taki sposób można stworzyć coś "szczerego", takiego bez ściemy pod trendy w muzyce! Nie nastawialiśmy się na mega aplauz oraz zapłatę, wiedzieliśmy jednak, że jeśli muzyka się sama obroni, uzyskamy zapłatę za nasze starania. I tak też się poniekąd stało. Ludzie chyba mają dość udawanych artystów, chcą prawdziwej sztuki, cokolwiek to znaczy...

Każdy z nas pochodzi z innego miejsca w Polsce, a miejscem naszych prób i narad bojowych jest Poznań. Tyle mogę zdradzić, gdyż od samego początku staramy się być troszkę anonimowi. Podobno wtedy ludzie bardziej skupiają się na muzyce niż na niepotrzebnych bzdetach.

Wiem już, że na początku skład był nieco inny. Jak zatem udało Wam się zebrać w jednym miejscu ludzi o wspólnej, dość specyficznej pasji?
Slavko:
Nie szukaliśmy się na siłę, to był nasz czas! Chyba nasze drogi miały się po prostu zejść w jednym miejscu. Inaczej nigdy byśmy na siebie nie trafili.

LW: Co do składu faktycznie był nieco inny, zmienił się basista. Jego kompas wskazywał inny kurs niż nasz obecny i tym sposobem nasze drogi się rozeszły.

Kingdom Waves to w pewnym sensie nowa jakość w polskiej muzyce. Przed Wami nieliczni grali podobnie, ale tak bardzo symfonicznie, to chyba jeszcze nikt. Sądzicie, że w tym właśnie należy upatrywać dla Was szansy na zaistnienie?
Slavko:
Wiesz, ogólnie ciężkie pytanie. Zaistnieliśmy gdzieś na świecie, ponieważ trudno dziś mówić o jakiejkolwiek szansie zaistnienia w Polsce. Nasz rynek muzyczny wg mnie nie istnieje już od jakichś dobrych 10 lat. Polska machina muzyczna jest hermetycznie zamknięta na nową, wartościową muzykę, lepiej przecież się zarabia na tzw. dinozaurach, lub na casting’owym chłamie. Nie ma wtedy ryzyka, jak w przypadku debiutanta. Tylko jak długo tak można...? Mam nadzieję, że alternatywne media i prawdziwi fani dobrej muzyki podtrzymają naród Polski w dobrych dźwiękach do samych sądnych dni.

W swojej muzyce łączycie melodyjne odmiany metalu z muzyką symfoniczną, odwołującą się do największych klasyków. A co zajmuje w Waszych sercach ważniejsze miejsce – metal czy muzyka klasyczna?
Slavko:
Gdy chodzi o mnie samego, raz w moim odtwarzaczu siedzi Megadeth, za chwilę jego miejsce zastępuje Bach. A ogólnie to każdy z nas jest dość mocno otwarty na wrażliwość płynącą z muzyki klasycznej... i również każdy z nas jest wielkim fanem metalu. Jednak muzyka metalowa ze względu na swój charakter jest mocno osadzona w monotonnej dynamice riff'u. Chcieliśmy ją „dobarwić” czymś wyjątkowym, osadzonym w melodyce, jak klasyka i brzmienia orkiestr. Klasyka i Metal to dwa różne puzzle, jednak wg nas świetnie się uzupełniają. Mamy np. kilku fanów do tej pory słuchających wyłącznie klasyki, którzy od momentu poznania Kingdom Waves w pewnym sensie stali się fanami metalu. Jak widać muzyka łagodzi obyczaje.

Muzyka klasyczna to także pewien sposób bycia, to dostojność, specyficzny sposób zachowywania się w towarzystwie, szacunek do drugiej osoby, kultura słowa. Mam wrażenie, że przez obcowanie z taką muzyką dzisiejszy człowiek może przy okazji brać lekcje dobrego wychowania, nie sądzicie? „Tamte” czasy rządziły się pewnymi prawidłami, które przydałoby się, zwłaszcza dzisiejszej młodzieży wpajać.
Tommy:
A Mozart? Klasycy też mieli „jaja” i tworzyli muzykę lekką, łatwą i przyjemną, także dla mas, dla ludu. Mozart według przekazów miał prawdziwie rock’n’roll’ową naturę! A może masz na myśli „dostojność” wielkich symfonicznych brzmień? Swoją drogą, nie wydaje mi się, by muzyka, jakakolwiek, była właściwym narzędziem prawienia morałów…

Wasz image kojarzy się jednoznacznie z piractwem, tzn. tematyką żeglarsko-przygodową, żeby nie mylić z piractwem w sensie nielegalnej sprzedaży nie swojej własności. Powinniście bez problemu trafić w gusta miłośników Jacka Sparrow'a, ale też i metalowych protoplastów tej stylistyki – Running Wild. Skąd to zamiłowanie do Piratów?
LW:
To chyba pytanie do mnie. Jest wielu ludzi na tym świecie kochających przygody. Od kiedy pamiętam lubiłem oglądać przygodowe filmy, a nawet czytać książki. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem film „Piraci z Karaibów”, zdałem sobie sprawę, że jest we mnie wiele „pirackiej krwi”. Ale to były tylko marzenia, bo jak współcześnie zostać piratem? W szkole aktorskiej jakoś się nie widziałem, nie mogłem przecież spacerować po ulicy ubrany jak pirat i machać pistoletem. Przeznaczenie sprawiło, że poznałem „Slavko” i postanowiliśmy założyć zespół. Wtedy zapaliła mi się lampka w głowie, że to jest ten moment, to jest ta przestrzeń, w której mogę zostać Jackiem Sparrow'em i tak też się stało. „Zarażałem” piracką chorobą wszystkich kolejnych członków zespołu, a później ludzi z nami współpracujących. Tak oto zostaliśmy muzycznymi piratami. A kiedy okazało się, że to naprawdę fajna przygoda, nie było już odwrotu i żaden z członków załogi nie mógł już spać spokojnie....

Który z zespołów miał największy wpływ na obecny kształt Waszego zespołu? Kto najbardziej zainspirował Was do stania się tym, kim jesteście?
MM:
Muzyka Kingdom Waves jest funkcją naszej zbiorowej wrażliwości. Oczywiście każdy z nas ma swoich idoli, którzy w jakiś sposób ukształtowali nas muzycznie, ale to są tylko inspiracje. Naprawdę nigdy nie komponowaliśmy na zasadzie „…zróbmy to tak, bo ktoś inny tak właśnie zagrał i było fajnie…”. Z drugiej strony gramy, powiedziałbym klasycznie w ramach gatunku.

Jak w zespole wygląda podział ról? Ktoś odpowiada tylko za komponowanie muzyki, ktoś za warstwę tekstową, czy nad wszystkim pracujecie wspólnie i efekt finalny jest wypadkową Waszych wspólnych starań?
Slavko:
Najwięcej pomysłów przynoszę ja i Michał, ale również Martin i Tommy mieli ostatnio coś do powiedzenia. Za to sama aranżacja i oprawa w detale, to już nasza wspólna praca na próbach. Poza tym sekcja ciężko pracuje wspólnie poza próbami. Oprawą w teksty zajmuje się Martin, choć jest kilka tekstów z zewnątrz. Wyjątkiem jest jeszcze kompozycja „Damned Beauty Overture”, której fabuła jest moją sprawką, a w słowa „odział” to Martin.

Coś mi się zdaje, że na przygotowywanej debiutanckiej płycie, o której za chwilę, czeka nas jakaś niesamowita przygodowa opowieść. W tekstach będziecie odwoływać się do znanych wszystkim historii, czy zaprezentujecie własne pomysły?
MM:
Zacznę od tego, że dla mnie tekst jest naprawdę ważny i to, co śpiewam, ma duże znaczenie dla tego jak chcę to zaśpiewać. Nie chcę przez to powiedzieć, że to, co napisałem to jakieś wybitnie dzieła, ale dla mnie są ważne i uważam, że są o czymś. Trzy teksty na płytę napisał mój przyjaciel Eric Sułkowski, któremu serdecznie dziękuję z to, że podzielił się ze mną swoją twórczością. Co ciekawe, jego teksty, które powstawały zupełnie niezależnie od muzyki, po prostu przeczytałem i od razu wiedziałem, które z nich i do których kompozycji zaśpiewam, wszystko pasowało niemal idealnie, praktycznie bez poprawek.
Chociaż wizerunek zespołu jest piracki, nie wszystkie teksty są utrzymane w takiej konwencji. „Mistrust” to mój bardzo osobisty tekst. Jest w nim pełno odniesień do okresu mojego życia, nazwałbym takiego „zawieszenia w przestrzeni”. Myślę, że warto będzie zwrócić uwagę na kompozycję „Dust to dust”. To taki dialog między oprawcą i ofiarą, uważam, że to też bardzo osobista opowieść. Przez kilka miesięcy miałem tylko cztery wersy tej piosenki, sam pomysł i nagle jednego dnia w kilkanaście minut napisałem całość. Myślę, że to w tekście czuć, taką autentyczność przekazu. Z tekstów Eric’a bardzo polecam „Paper wings”, moim zdaniem fantastycznie napisana opowieść o rozczarowaniu i „Handful of sand” osobiste, powiedziałbym, uniwersalne przemyślenia o przemijaniu.
Żeby tak całkiem nie ominąć wątków pirackich, oprócz „Mirage Word”, w swojej treści utrzymanego w takiej konwencji, na płycie znajdziecie kompozycję „Damned beauty overture part I”, która jest początkiem pewnej opowieści o pięknej „piratce”, zbyt pięknej żeby być szczęśliwą. Jeśli ktoś polubił „Mistrust” z jego odwołaniami do muzyki klasycznej, to to jest utwór dla niego, 10 minut muzyki, z których jesteśmy naprawdę dumni. Na płycie znajdziecie też refleksyjny, antywojenny „The cult of war”.
Podsumowując, myślę że w tekstach jest więcej ze starego wilka morskiego zapatrzonego w horyzont, niż z krwawego korsarza, gotowego grabić każdy napotkany okręt na swojej drodze.

Skoro o debiutanckiej płycie mowa, to jak posuwają się prace? Wiadomo już coś o przybliżonym terminie ukazania się?
Slavko:
Na tym etapie jest jeszcze zbyt wcześnie, aby mówić o przybliżonym terminie. Sami niecierpliwie czekamy na premierę. Wymijająco powiedzmy, że płyta będzie dostępna tak szybko jak tylko to będzie możliwe...

Materiał rejestrujecie w tym samym studio, w którym nagrywaliście singiel? Jak układała się dotychczasowa współpraca? Coś mi mówi, że to nie był Wasz pierwszy, studyjny raz, mam rację?
Slavko:
Tutaj muszę zdradzić naszą zmianę planów co do studia. Miałem pewne problemy zdrowotne z moją lewą dłonią, dlatego musieliśmy w ostatniej chwili zmienić termin, przez co także byliśmy zmuszeni szukać innego studia. Ostateczny wybór padł na Studio X z Olsztyna, znanego z takich realizacji jak Riverside, UnSun, Dimmu Borgir.

Dotychczasowy Wasz dorobek to singiel z kapitalnym utworem „Mistrust”, który z miejsca chwycił za serce zagranicznych promotorów. Jak udało Wam się podpisać kontrakt z Intromental?
MM:
Myślę, że każdy, kto chociaż trochę orientuje się jak trudno jest się przebić, często robiąc muzykę na najwyższym światowym poziomie powie, że to co najmniej brak pokory z naszej strony, ale to my wybraliśmy Intromental. Wybraliśmy w tym znaczeniu, że szukając management’u napisaliśmy tylko do nich. Spodobało im się jak gramy, a potem wszystko potoczyło się bardzo szybko, podpisaliśmy kontrakt i właśnie nagrywamy pierwszą płytę.

Dotychczasowa współpraca promocyjna jest dla Was satysfakcjonująca? Wasz image, stylizowana sesja zdjęciowa, logo, oprawa graficzna włącznie z profilem MySpace to wszystko Wasza inwencja, czy efekt działalności management’u?
Slavko:
Współpraca z Intromental jak dotąd jest owocna, zyskaliśmy wielu nowych fanów i wydajemy nasz materiał na świecie. Co do samej muzyki i wizerunku, mamy dużo swobody, dlatego wolimy sami zarządzać naszym image czy layout’ami stron. Dodam tylko, że część grafik zostało zleconych, a część, jak np. layout myspace i facebook, zrobiłem osobiście. Tak jakoś wyszło, że znam się na tym, gdyż jeszcze do niedawna pracowałem na etacie grafika komputerowego.

Z tego co zdążyłem zaobserwować, macie już spore grono wiernych, oddanych fanów, za granicą. Jak to możliwe, że dopiero teraz łaskawszym okiem spojrzeliście na rodzinny kraj? Mam nadzieję, że nie będziecie kolejnym zespołem, który za granicą robi furorę, a w Polsce jest ignorowany.
MM:
Odpowiem trochę przewrotnie. Teraz, kiedy już wiesz jaką gramy muzykę, czy przychodzi Ci do głowy jakiś krajowy management, albo wydawca, do którego moglibyśmy się zwrócić z propozycją współpracy? Z przykrością to mówię, ale rynek krajowy, z nielicznymi wyjątkami, zdominowany jest przez „produkty” występujące zazwyczaj na hermetycznie dla debiutantów zamkniętych festiwalach, a później na niezliczonej ilości dożynek, dni supermarketów czy miast i miasteczek. My tak nie chcemy. Udało nam się podpisać kontrakt ze względu na to, co i jak gramy, a nie dlatego, że kogoś znamy i taką drogą chcemy dalej iść. W Polsce ciągle żeby zaistnieć trzeba się najpierw „uszlachetnić” gdzieś na świecie. Niezależnie od tego co właśnie powiedziałem, chcę zapewnić wszystkich krajowych fanów, że będziemy robić wszystko żeby występować w Polsce.

Jak bardzo reprezentatywny dla Waszego stylu jest utwór singlowy? Możemy oczekiwać, że cała płyta będzie utrzymana w podobnym stylu, czy szykujecie jakieś niespodzianki?
LW:
Myślę, że „Mistrust” jest swego rodzaju kompasem na naszej łajbie, który pokazuje nasz kierunek, ale to nie znaczy, że nie będziemy zaskakiwać słuchaczy zupełnie innymi kompozycjami. Na pewno niespodzianką będzie ballada „The cult of war”, której sam osobiście często słucham, a która została skomponowana przez naszego wokalistę. Na płycie jest trochę dostojności i muzyki kunsztownej, ale jest też trochę szybkiego, mocnego grania i oczywiście muzyki filmowo-metalowej nawiązującej do żeglarskiej przygody.

W ramach promocji myślicie o nakręceniu teledysku? Aż się prosi o jakiś piracki obraz. Zresztą nawet teraz, jeszcze przed wydaniem płyty byłby to doskonały wabik na potencjalnych fanów.
LW:
Na razie trudno nam się dokładnie określić w tym temacie, ale teledysk będzie, a stworzony w nim piracki świat będzie odwoływał się do ludzkich przemyśleń, które nie mają związku z jakimkolwiek odniesieniem do czasu czy epoki. Zapewnić jednak mogę wszystkich, że wiele scen będzie wprost związanych ze światem piratów: statki, miecze, pistolety, armaty, wybuchy, żagle, korsarze, a nawet piękne „piratki” polewające rum swoim chłopom. Niemniej jednak, przed wydaniem płyty nie będziemy się tym zajmować, chcemy, aby nic nie zakłócało naszej wewnętrznej wrażliwości muzycznej. Płytę chcemy nagrać najlepiej jak tylko potrafimy, dlatego maksymalnie skupiamy się na muzyce. Czas na nagranie video przyjdzie później. Mogę zapewnić, że zrobimy to tak profesjonalnie i z rozmachem jak tylko się da.

Wiem, że planujecie na jesieni kilka koncertów w naszym kraju. No a jak z koncertowaniem w ogóle? Mieliście już okazję gdzieś się u nas pokazać, czy umilaliście czas tylko zagranicznym słuchaczom?
MM:
Wszystko będzie wiadomo jak tylko skończymy nagrania. Nasz management, w porozumieniu z wydawcą odpowiada za wszystkie szczegóły. Z uwagi na warunki kontraktu, do czasu wydania płyty w zasadzie nie koncertujemy i chociaż były propozycje, musieliśmy odmawiać. Naprawdę liczymy, że już niedługo zaczniemy występować, być może już jesienią.

Na scenie też tworzycie klimat morski? Wiąże się to z konkretną scenografią, rekwizytami itd.? Z taką muzyką można w tej tematyce zrobić prawdziwe widowisko.
LW:
Odpowiem po piracku. Dużo w tym racji drogi kamracie. Widowisko towarzyszy pirackim wilkom morskim od zawsze, wszystko zależy od wielkości koncertu, organizacji oraz wagi wydarzenia. Jeśli będziemy ocean sceny dzielić z innymi banderami, trudno będzie wytoczyć wszystkie działa scenografii, lecz zapewnić Was mogę, że my zawsze będziemy piratami w stosownym odzieniu, a towarzyszył nam będzie rynsztunek bojowy. Na większych bitwach koncertowych zapewne pojawią się też większe elementy przygody. Spodziewać się możecie kościotrupów, łańcuchów, pochodni, mgły czy wybuchów. Z czasem wytoczymy i te największe działa, a tajemnicą jest to czy potwór morski istnieje naprawdę... ale o tym przekonacie się na pełnym morzu !

Widziałem, że przygotowaliście parę fajnych gadżetów związanych z zespołem, pierścienie czy butelki (zapewne z rumem) sygnowane Waszym logo. Będą to gadżety dostępne dla fanów czy tylko do użytku własnego?
LW:
Niektóre z gadżetów dostaliśmy od fanów i one nas inspirowały. Na pewno będę pierścienie i butelki z rumem. Wiem, że srebrne (naprawdę srebrne!) pierścienie już można kupić w internecie. Ja, piórem maczanym w kałamarzu, przy świecy i ze szklaneczką nieodłącznego rumu, piszę prawdziwe listy pirackie, które później zapieczętowane piracką pieczęcią trafiają do fanów. Mamy jeszcze trochę pomysłów w stylu butów, kapeluszy, a nawet pistoletów. Chcemy stworzyć prawdziwie piracką oprawę naszej muzyki.

Na chwilę obecną to będzie na tyle. Przy okazji płyty liczę na kolejną pogawędkę. Tymczasem życzę wielu sukcesów w podbijaniu nowych lądów i pomyślnych wiatrów, a Was proszę o kilka słów zachęty dla naszych czytelników.
LW:
Jeśli pozwolisz zachęta będzie znowu po piracku, a więc:

Drodzy Czytelnicy, Fani przyszli i obecni... nie pozwólcie na to, żeby los Was oszukał, czy dotknęła Was klątwa... Nie dajcie się oszukać i przypłyńcie na nasz ocean muzyczny, posłuchać i obejrzeć galeon „Kingdom Waves” w akcji. To, co zobaczycie, wstrząśnie Waszymi umysłami na zawsze i nic już nie będzie takie jak dawniej... Ahoj przebrzydli morscy szubrawcy, pirackie męty i chachary... do zobaczenia … !!!!


Rozmawiał: Atrej

Bookmark and Share

Profil MySpace
Profil Facebook
Intromental.com

Dodane przez Atrej dnia lipiec 05 2012 17:27:32 · 18 Komentarzy · 4564 Czytań · Drukuj
Komentarze
ziutek dnia lipiec 05 2012 23:00:34
brawo ! jestem mile zaskoczony spodziewałem się bardziej paplaniny bez ładu i składu, metalowego bełkotu a chłopaki gadają jak piraci ale na pewnym poziomie. Wyczuwa się w tym wszystkim respekt, muzyczny i emocjonalny dystans. Miło się czytało dzięki. Gdzie można ich zobaczyć na koncercie? Chcę tam być i poznać piratów!
Ala dnia lipiec 08 2012 13:38:23
A ja jestem zakochana w tym "najstraszniejszym". Zabierzcie mnie na statek będę robić wszystko.
Afro dnia lipiec 10 2012 15:15:20
Czegoś takiego jeszcze nie było!! Ja pierd........Czekam na całą płytę!!
Man dnia lipiec 11 2012 07:48:43
Ja też czekam na całą płytę a jeszcze bardziej zajebiście chcę na koncert !!!!!!! błagam dajcie jakieś info o trasie koncertowej !!!! gdyby bilet kosztował 1000euro też bym poszedł !!!
zebu dnia lipiec 16 2012 22:51:32
osz kurw...wielcy z wielkich a kto wie czy nie najwięksi "Mistrust" mnie sponiewierał, kingdom waves brzmią naprawdę tak jak mógłbym sobie wyobrazić piracką muzykę w dzisiejszych czasach. Moja żona właśnie stwierdziła, że jeśli ją zechcą na pokładzie to mnie zostawi i już na zawsze będzie służyć po komendą kapitana Kingdom Waves. Obłędna muza, zapomniałem dodać Intro do drugiego utworu, jest jak film !!! Zajebiste !
Zośka dnia lipiec 20 2012 20:03:44
Jak tu się nie zakochać ???????? jaaaaaakkkkk !!!!
Dzadzio dnia lipiec 23 2012 13:04:57
Komentarze maskara! :D:D:D
Atrej dnia lipiec 23 2012 14:57:13
Przyłączasz się Dziadku? ;P
Dziadzio dnia lipiec 25 2012 13:22:28
Raczej nie, chyba bym nie wydał 1000 EUR na bilet;)
Afro dnia lipiec 25 2012 23:58:43
A kto tu mówi o 1000 EUR na serio, Dziadziu..? A jak wolisz coś innego to szukaj tego gdzie indziej...nie mieszaj, bo chłopaki są super i należą im się pochwały, bo nie idą na łatwiznę i braków w warsztacie nie tuszują satanami i innymi bzdetami...
Dzadzio dnia lipiec 26 2012 15:06:01
Chłopaki mają już swoje internetowe szwadrony śmierci, nie ma żartów... ;) Po prostu jak czytam "Zabierzcie mnie na statek będę robić wszystko", to mi się od razu humor poprawia:D
Olka dnia lipiec 30 2012 13:14:07
a ja proszę o info gdzie można pojechać na ich koncert, są race, wybuchy i wystrzały? i czy oni na koncertach też są tak ubrani ? błagam o info !!!!
Lula dnia lipiec 31 2012 16:18:57
Chyba najprościej ich śledzić na fejsie (https://www.facebook.com/KingdomWavesBand) i myspace (http://www.myspace.com/kingdomwaves).
Angela dnia sierpień 07 2012 20:32:22
łoooooooooooooooooo zajebiści... oni są z polski ? masakra, ma ktoś numer telefonu ? :)))))))))))))
Kwiathor dnia sierpień 17 2012 01:47:13
Do pana wokalisty musialem przywyknac, ale i tak mnie kupili. Ciekawe tylko kto ich bedzie krecil w X'ie? Atrej ty pewnie juz wiesz?
lora dnia wrzesień 03 2012 01:17:03
oJezu!
cwaniara dnia wrzesień 09 2012 23:03:57
ja mam nr tel :-P
DASZEK dnia październik 16 2012 22:13:42
SĄ ZAJEBISCI I JEDYNI W SWOIM RODZAJU
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Znajdziesz nas także tu:

Nowe recenzje

Formis - Mental Survival
Soul Collector - Thrashmageddon
Chaos Engine Research - The Legend Written By The Anonymous Spirit Of Silence
Enemy Of Reality - Rejected Gods
Riogrinde - The First Solution
Striker - City Of Gold
Inhumanity - Pre-production demo 2014
Nowe artykuły

Lokrycka skala modalna - najmroczniejsza skala stosowania w metalu
Cradle Of Filth, czyli metal ekstremalny
Evans - Przeszło pół wieku historii naciągów perkusyjnych
Hunter: od "Królestwa" do "Imperium"
Reklama
Polecamy
Metalowa prasa